Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
potrzebna walcarka. mała. nowa bądź używana.
#21
trafiłas z tą nocą Uśmiech uj wiele wiele lat pracowałem po nocy ,w dzien etat w nocy dodatkowo i spanie 5 godzin dzienieUśmiech

a odnosnie metody z donicami, znałem, robiłem, lałem tysz do wiadra z wodą jak każe teofil, wlewałem na blache - od ciasta- wystpaną weglowym pyłem, przypadlpwp robilem granulat rozlewajac srebro na blacie laminowanycm-kuchenym takiego starego typu z grubą okładziną, zbierałem granulki z podłogi-z lioleumUśmiech jak był mały wypadek przy topieniu kilkudziesieciu gram itpUśmiech

żeczywiscie jesli potrzeba dużej ilosci granulatu to metody masowe ok, jak ja potrzebuje nieraz 4 czy 7 kuleczek to wegiel daje rade.

odnosnie kompletowania narzedzi... dobrze patrz i myśl czy cos ci potzrebne:0 miałem ubaw ze znajomem co kupila zestaw do art clay, jakies matydo rolowania, podkłądki, waleczki itp, uj zabuliła a to można było skompletowaz za grosze w sklepie agd czy nawet w domu.
Odpowiedz
#22
małe uzupełnienie:

jak sie przecina węgielk czy brypiet to tak jak pisałem:nóż z ząbkami, ewentualnie piłka cieńka, i koniecnize trzeba przed topieniam porządnie przedmuchac ten wegielek zeby nie było pyłu wegowego, bo przyłożenie palnika do kawałka gdzie jest pył weglowy przypomina odpalenie rzymskiego ognia czy fontanny w chacie, wszedzie pełno iskier.

i kolejne uzupełnienie, przypomniało mi sie jak robiłem kuleczki, wszystko jak opisaem, i było to robione około 17 po południu, robote zrobiłem,z pokoju wyszedłem- wydawało mi sie ze zagasiłem wegielek.lipa....
było to dawno temu ale pamietam do dzisiaj, spałem pracowni albo pracowałem w swoim pokojuUśmiech zależnie do czego to jedno pomieszczenie służylo, jak pisałem wyzej, robiłem kuleczki, nastepnie z pokoju wyszedłem, róciłem po kilku godzinach zeby zwalić sie spac.

kilka godzin po położeniu obudziłem sie z koszmarnym bólem głowy itp, niezabardzo wiedząc co sie dzieje, przewróciłem sie na 2 bok i dosypiałem, przedem czegoś sie napilem i zapomniałem zamknąć drzwi do pokoju, na całem szczeście, rano zupełnie nieprzytomny i inne sensacje w gowie dziejace sie, okazało sie ze:
niezagasiłem wegielka!!!!!!!!!!!!
było tego chyba ze 3 połowki z brykietu węgla do grila, wiec niewiele, okazał sie ze zasypując piachem - grzałem węgiel w doniczce z piaskiem- odciąłem dostep tlenu do wegielka, niezupełnie na nieszczecie, spalił sie bedąc lekko przyduszonym i powstał czad - zwykły tlenek wegla, uj ciezko tym świństwem z 3 połóweczek brykietu sie zatrułem, pamietam do dzisiaj.
uwazajcie z niepozornym weglem drzewnym.
Odpowiedz
#23
Bart,
masz całkowitą rację z narzędziami. Nie ma co szaleć. Kupiłam podstawowe i chociaż mnie korci, żeby kupić więcej, na razie daję sobie na wstrzymanie.

Mam za sobą pierwszy odpał palnika i robienie kuleczek. Ta pierwsza wyszła miodzio. Drugą schajcowałam, trzecia mi się sturlała z węgla na bloczek. Ogólnie są pocharatane, nie gładziutkie. Coś robię nie tak.
Ach, i przypiekłam srebrny bezel próbując go zlutować. Taki malutki palnik a takie grzanie.. Muszę uważać.

Pierwsze koty za płoty. Mam mało czasu na zabawę, ale w każdej wolnej chwili uczę się czegoś nowego i to jest piękne.

Dzisiaj poświęciłam rondelek na wykonanie pierwszej smoły repuserskiej. Wyszła wspaniale.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości