Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
GRAWEROWANIE W STALI
#11
Odpowiedz
#12
Trochę żartowałem, ja zawodowo jestem złotnikiem ale bardzo ciągnie mnie do lasu i wsi, tak to się musi uzupełniać.
Odpowiedz
#13
Odpowiedz
#14
(05-31-2014, 09:11 AM)orafo napisał(a): PS jestem przekonany ze grawerke warto malowac na kompie, i podstawowe linie przenosić na metal, zęby proporcja z równoległośca nie uciekła.

Też jestem zwolennikiem oddzielenia fazy projektowania i wykonania. Podczas przerysowywania - czy to na komputerze, czy ręcznie - zawsze mam dodatkowe okazje żeby poprawić jakiś detal, przemyśleć kolejność wykonania, itd. Projekt można wydrukować, czy skserować w kilku egzemplarzach, na dodatkowych wydrukach rozrysowywać ołóweczkiem różne warianty cieniowania, itp.

Używam programu Inkscape - darmowy, i całkiem użyteczny. Przygotowuję tym nawet pliki DXF dla grawerki komputerowej.

Co do środowiska - moja rodzina też dopiero co wyszła z Puszczy Kampinoskiej. Jako pierwszy i (jak do tej pory) jedyny zająłem się rzemiosłem artystycznym. Skończyłem zawodówkę grawerską, znalazłem pracę w tym zawodzie, i dalej już poszło. Łosie spotykam w drodze do pracy.

Co do eksperymentów ze stalami HSS, to kiedy jeszcze nie miałem sprzętu, ani pieniędzy, rozglądałem się po bazarach, ale nie udało mi się znaleźć nic ciekawego o kształcie pozwalającym w rozsądnym czasie uzyskać rylec. W Warszawie popularne były rylce wykonywane z brzeszczotów pił ramowych - ciągle używam kilka takich, i jako płaskie czy półokrągłe sprawdzają się w stali, chociaż dosyć szybko się tępią. Ale robiłem nimi nawet w stali K110 od Bohlera (odpowiednik naszej NC11LV), i dają radę. Stare polskie pilniki też się od biedy nadają na rylce i dłuta - znacznie lepiej na puncyny, i mało szlifowania żeby je przerobić.

Mam złomowane gwintowniki maszynowe przelotowe, to jest znakomita stal, ale ciągle nie mogę się zabrać do przeszlifowania. A powinny się sprawdzić w grawerowaniu.
Odpowiedz
#15
Oprawiam ...
Odpowiedz
#16
Przeniosłem do odpowiedniego działu.

I piękne prace Uśmiech
Odpowiedz
#17
Ok, teraz parę słów o tym jak robię sobie narzędzia. Długo szukałem odpowiedniej stali. Co prawda gdzieś w sieci znalazłem opis jak się wyrabia rylce i dłuta ale po pierwsze jestem leśnikiem a nie metalurgiem i kowalem a po drugie i tak nie miałem i nadal nie mam dostępu do odpowiednich narzędzi. W tejże sieci trafiłem kiedyś na forum kowali robiących samurajskie miecze. Zdobili je sobie prostymi grawerunkami a swoje narzędzia wykonywali ze stalek tokarskich HSS. Jak zacząłem szukać to na Allegro jest tego cała masa w różnych wersjach i rozmiarach. Co prawda wymagają sporej obróbki ale w efekcie końcowym uzyskuję bardzo porządne narzędzie pracy. Mam 4 rylce firmy Valrobe i te moje zachowują się przy nich bardzo porządnie tzn. ani się bardziej nie tępią ani nie kruszą.

Poniżej przykładowe stalki HSS z Allegro

(06-08-2014, 08:56 AM)admin napisał(a): Przeniosłem do odpowiedniego działu.

I piękne prace Uśmiech

Dzięki admin Uśmiech


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#18
Jeśli chodzi o rylce Vallorbe, to te zwykłe rzeczywiście szybko się tępią przy grawerowaniu w stali. Trzeba mieć osełkę pod ręką. Jeśli zamierzacie kupować gotowe markowe rylce, to do stali polecam te Vallorbe "z żółtą końcówką". Kiedyś próbowałem też rylców F.D. - o ile pamiętam uznałem je za zbyt kruche, w każdym razie szybko z nich zrezygnowałem.

Pierwsze słyszę o podróbkach. Dobrze wiedzieć. Chyba się jeszcze z nimi nie zetknąłem, bo wszystkie jakich używałem były podobnej jakości.

Przy okazji o tym pomyślałem, i chcę zwrócić uwagę, że są bardzo duże różnice twardości i kruchości nawet między stalami narzędziowymi. Bardzo różnie się w nich graweruje. W dodatku nawet jeden kawałek stali inaczej graweruje się po wyżarzeniu odprężającym, inaczej po obróbce na zimno, inaczej po rozhartowaniu.
Odpowiedz
#19
Jak już mamy stalki to trzeba je odpowiednio obrobić czyli zaszlifować, naostrzyć i oprawić. Stal HSS nie jest prosta do obróbki na zwykłej kamiennej tarczy i do tego istnieje niebezpieczeństwo przegrzania materiału. Co prawda można zainwestować kupę pieniędzy w profesjonalny sprzęt do ostrzenia dłut ale to nie na moją kieszeń.

Znalazłem na allegro diamentową tarczę niemieckiej produkcji montowaną na wiertarkę. Według producenta jest przeznaczona do domowego ostrzenia siekier, szpadli, dłut itd. Swoje zadanie spełniła idealnie. Pozwoliła kształtować i wstępnie ostrzyć dłutka, stal nie dochodziła do zbyt wysokiej temperatury i nie przegrzewała się choć kubeczek z wodą jest przy tej czynności konieczny. Jak się uprzeć to każdą stal można przegrzać Uśmiech . Poniżej zdjęcia tej tarczy.

Do szczegółowego kształtowania i bieżącego podostrzania używam czegoś innego. Jest to przerobione urządzenie kuchenne do ostrzenia noży, też chyba niemieckie. Częściowo je rozebrałem i zamiast orginalnej, kamiennej tarczy założyłem malutką tarczę diamentową wziętą z zestawu od miniszlifierki z wałkiem giętkim Verto. Przy ostrzeniu wystarczy przytknąć na ułamek sekundy. Zdjęcia poniżej.

Do ostrzenia i podostrzania używam też diamentowej ostrzałki. Moja jest chińskiej produkcji, dwustronna. Na jednej stronie gradacja 600 a na drugiej 1500.

Dłuta oprawiam w rękojeści do pilników natomiast z rylcami miałem na początku problem. Co prawda teraz mam mini tokarkę do drewna i mógłbym sobie sam robić hefty ale wpadłem na inny pomysł. Po prostu kupuję w sklepie z zaopatrzeniem meblowym uchwyty do mebli w odpowiednim kształcie, oprawiam rylce i szlifuję drewno z jednej strony. Do moich potrzeb sprawiają się znakomicie. Oczywiście poniżej kilka fotek. Dłutka są pokazane przed i po zaszlifowaniu, do tego rylce i wybijaki (punce).

Mam też rylce firmy Valrobe osadzone w oryginalnych heftach i w rękojeściach mojej produkcji z drewnianych wieszków Uśmiech

Te niebieskie rylce są wykonane z brzeszczotów HSS do wyrzynarek, używam ich jedynie jako gładzików do wykańczania grawerunków. Do tego młotek cezelerski i wszystko w poręcznym stojaku.

I jeszcze parę słów o narzędziach. Grawerowany obiekt mocują w obrotowym imadle i każdy wie jak ono wygląda. Oprócz imadła używam jeszcze czaszy i kuli grawerskiej. Kulę kupiłem na allegro, jest stara i pamięta pewnie jeszcze czasy międzywojenne. Czaszę zrobiłem sam z metalowej miski spożywczej kupionej w supermarkecie. Do środka nasypałem drobny gruz z płytek ceramicznych i zalałem smołą cezelerską według przepisu kolegi Angusa (trochę go zmodyfikowałem ale smoła wyszła dobra). Zarówno kulę jak i czaszę osadziłem w odpowiednio dopasowanych metalowych miskach dla psów. I to wszystko.

Wiem że to wszystko wygląda trochę topornie ale na moje skromne potrzeby i umiejętności na razie musi wystarczyć. Na koniec nożyk wygrawerowany kilka dni temu. Jest przed hartowaniem i polerowaniem dlatego taki "łaciaty" Uśmiech


Załączone pliki Miniatury
                                                                                                           
Odpowiedz
#20
Grotek rozwijasz się w imponującym tempie a ja na grawerowanie czasu nie mogę znaleźć.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 9 gości