Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lutowanie srebra
#61
        Tak wygląda zmodyfikowany Termet.
Dysza jest dosyć duża, dzięki czemu nie musze jej czyścić - no może raz na trzy lata -
a dodatkowy dopływ powietrza zaostrza płomień.
"Brak poczucia humoru, nie zawsze jest dowodem powagi"   - Antoni Słonimski
Odpowiedz
#62
Ja myślałem też o tych dziurkach ale myślę, skoro już tam są dziurki wewnątrz naokoło to pewnie dodatkowe nic nie dadzą a wygląda, że jest O.K. Ale oczywiście sprawdzę w praktyce i porównam, która igła ostrzejsza? Ta z przyklepanej dyszy czy ta Twoja z turbodoładowaniem. W sumie fajnie, że wszedł nam ten temat, bo z doświadczenia wiem, że wielu złotników lutuje tym, co wyjdzie im z kupionego palnika. Jako ciekawostkę dodam opowiastkę jak kiedyś jeden startujący w zawodzie gość po szkole rzemiosł, potrafił już coś grawerować a prace takie jak lutowanie właśnie praktykował, doszedł do momentu, w którym miał dość duży przedmiot do lutowania konkretnie bransoletę. Była duża, pusta z blachy. Miał już jakieś elementy ale nie mógł ich polutować. Kolega spostrzegł, że męczy się niemiłosiernie próbując lutować ten duży srebrny przedmiot średnią końcówką. Wyciągnął mu przed nos tą największą rurę i mówi: weź tą. A chłopak patrzy na niego i na nas pozostałych przekonany, że to żart. On był święcie przekonany, że ta wielka rura służy tylko i wyłącznie do topienia. Kilka osób musiało go przekonywać, że to nie żart. Dobrze więc chyba coś o jakości płomienia, którym lutujemy napisać. Pewnie z powodu kiepskiego płomienia z nowej ,, jedynki" ludzie szukają różnych bardziej precyzyjnych palników?
Odpowiedz
#63
W czasach moich początków w złotnictwie, standardowym palnikiem był taki na gaz ziemny i powietrze,pompowane miechem pod stopami. Paradne i niewygodne urządzenie, ale w latach 80 wielu zdających egzaminy mistrzowskie, takie ustrojstwa przynosiło. Ja zaczynałem od Termeta, ale próbowałem też dmuchawki gazowej, zestawu propan - tlen i wytwornicy wodoru, by powrócić do Termeta. Nie mam zamiaru zmieniać palnika bo nie ma takiej potrzeby. Tą zmodyfikowana jedynką lutowałem naprawki łańcuszków kostka 0.6 i to nie na styk a prawidłowo złożone i zlutowane na krawędzi ogniwko. Zrobiłem nim niezliczoną ilość filigranów, nim zacząłem się wyręczać drukarką 3d. Ogólnie nie ma lutu, którego nie można Termetem wykonać. Jednak obowiązuje ta sama zasada co zawsze, czyli: nie tyle palnik istotny, ile ten kto go trzyma.
"Brak poczucia humoru, nie zawsze jest dowodem powagi"   - Antoni Słonimski
Odpowiedz
#64
Witam

Muszę wykonać 1500 elektrod zbudowanych z:
a. jednego albo dwóch srebrnych krążków o śr. 1.5mm i grubości 0.7mm, oraz
b. izolowanego miedzianego drutu nawojowego (tj. drut pokryty emalią izolacyjną) o śr. 0.11mm i dł. 46cm

Wyglądałoby to mniej więcej tak (miedziany drucik przylutowany do jednego srebrnego krążka)::
[Obrazek: 6960354900_1441924836.jpg]
albo może tak (miedziany drucik pomiędzy dwoma srebrnymi krążkami):
   

Całość będzie wtopiona w folię, jedynie wierzchołek czaszy sensora ma wystawać ponad powierzchnię folii. Służyć to będzie za czujnik dotyku. Połączenie krążka i drucika musi być dość mocne by pod wpływem lekkiego nacisku i wyginania się nie rozłączyły. 

Pytania zatem mam następujące:
1. Radzicie lutowanie, punktowe zgrzewanie, klejenie elektroprzewodzącym srebrnym klejem epoksydowym?
2. Jeśli lutowanie, polecacie lutownicę oporową czy mikropalnik gazowy? 
3. Gdyby się okazało, że więcej zalet ma kabelek między dwoma krążkami - jak skutecznie zlutować dwa krążki Czy np: zrobić kanapkę: 
   a. srebrny krążek 
   b. warstwa lutówki
   c. miedziany drucik z usuniętą izolacją
   d. kwadracik 2x2mm wycięty z paska lutu srebrnego
   e. warstwa lutówki
   f. krążek srebrny
...i ją ogrzewać od strony, która nie będzie miała kontaktu ze skórą pacjenta?
4. Nie mam wielkich nadziei ale może przychodzą Wam do głowy sposoby jak to jakoś tanio zautomatyzować? 

Pozdrawiam,
Greg
Odpowiedz
#65
Ja widzę tu spawanie punktowe. Przy lutowaniu spalisz izolację na drucie i odpuścisz go ( będzie miękki i łatwo będzie go urwać przy tej grubości )
Najtańszym sposobem będzie klej przewodzący ( droższe medium ale bez drogich specjalistycznych urządzeń ) Ząbki
Świat jest pełen nieograniczonej wiedzy. Naszym zadaniem jest jej zdobywanie i dzielenie się z innymi  http://www.krissart.pl/
Odpowiedz
#66
Witaj.

Można to zalać topikiem Schauera i wypalić w piecu ok. 1 minuty.
.
Pozdrawiam Leszek :-)
Odpowiedz
#67
(09-12-2015, 11:49 AM)Leszek napisał(a): Można to zalać topikiem Schauera i wypalić w piecu ok. 1 minuty.

Boję się że izolacja na kabelku by tego nie przetrwała. A jest potrzebna bo kabelki będą zbierane w wiązki...
Odpowiedz
#68
Tylko spawanie PUKiem. Klej przewodzący jest niepewny i daje połączenie o przypadkowej oporności.
"Brak poczucia humoru, nie zawsze jest dowodem powagi"   - Antoni Słonimski
Odpowiedz
#69
(09-13-2015, 12:55 AM)cactoos napisał(a): Tylko spawanie PUKiem. Klej przewodzący jest niepewny i daje połączenie o przypadkowej oporności.

Spawarka PUK kosztuje więcej niż kosztowałoby mnie kupno gotowych elektrod. Przypadkowa oporność to silny argument przeciwko klejeniu. No ale pozostaje lutowanie... prawda?
Odpowiedz
#70
Nieprawda. Poszukaj złotniczego zakładu usługowego który ma PUKa i zleć pospawanie.
Coraz więcej zakładów używa PUKa do naprawek. Przy takiej ilości będziesz miał rabat.
Jak jesteś z Gdańska lub Krakowa, to możesz pójść do firmy Kociuba. Oni mają Oriona
i robią takie rzeczy. W Poznaniu PAT ma PUKa.

Lutowanie to tylko srebrem, bo jeżeli te elektrody mają służyć np. do EEG, to połączenie
cyną również ograniczy dokładność odczytu. Podejrzewam, że napięcie będzie na
poziomie miliwoltów?
"Brak poczucia humoru, nie zawsze jest dowodem powagi"   - Antoni Słonimski
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości