Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Gdzie sprzedawać wyroby
#61
(11-02-2015, 02:45 PM)angus napisał(a): Mogą. 

Angus dziękuję wcześniej nie zauważyłem postu bo nie przenosi automatycznie do pierwszego napisanego i nieczytanego

pozdrawiam
Odpowiedz
#62
Nie ma za co, nasz szalony emaliujący kolego.   Puść oczko
Odpowiedz
#63
(11-02-2015, 05:06 PM)angus napisał(a): Nie ma za co, nasz szalony emaliujący kolego.   Puść oczko

Status Twojego kolegi to dla mnie zaszczyt. 

Szalony raczej pracowity. Poświęcam codziennie 12-14 godzin emalii + ostatnio całą noc jak źle przewierciłem otwór w tarczy Biggrin Biggrin Biggrin
Na największym forum emalierskim w USA wczoraj moja tarcza Modigiliani + Ricky Frank była jako zdjęcie dnia. .................. i to więcej warte niż kasa.

Pozdrawiam Kolego i wybacz jak obraziłem bo prostak ze mnie -.-
Odpowiedz
#64
(11-02-2015, 04:19 PM)angus napisał(a): Mówię/piszę, co myślę. To jest tylko moje osobiste podejście. 10 - 15 % marży to max. na ile mogę się zgodzić.
Cool

No to się uśmiejesz, jak Ci powiem, że pewna ogromna warszawska galeria/sklep z rękodziełem miała marżę na poziomie 60% Ząbki. Prędko im podziękowałam, ale fakt, że lokalizację mieli i nadal mają doskonałą. Kiedy wstawiałam swoje rzeczy do sklepów stacjonarnych w Wawie i Wrocławiu, 20% to było minimum. Nauczyło mnie to, aby zawsze szukać w sieci domowej strony twórcy i pytać o ceny u źródła. Niektórzy się wysprycili i nie obniżali sumy mimo tego, że nikomu nie musieli już nic odpalać, ale przynajmniej całość kasy idzie do twórcy.

Przykładem sklepu wirtualnego o dość wysokim poziomie marży jest np. Olissima, która zastrzega sobie do 30%, ale jej rzeczywisty poziom jest ustalany indywidualnie. Był czas, kiedy Decobazaar kosił 40% (!), teraz zjechali do 19%. Do 15% to z większych sklepów internetowych mają chyba tylko DaWanda (od roku 10%, przedtem bajeczne 5%; w niemieckiej płaci się jeszcze za samo wystawienie, więc całość przypomina Etsy) i MyBaze (12%).

Z mojej perspektywy nigdy nie wyglądało to tak, że "oddawałam 50% wartości pracy", nie postrzegałam tego w ten sposób. Od każdego modelu dostawałam tyle, ile sobie wyliczyłam i ta wartość była stała we wszystkich galeriach, to końcowa podlegała wahaniom ze względu na wysokość marży. Klienci zwykle szli tam, gdzie było taniej. A zresztą, jeżeli ktoś da radę sprzedać to, co mu przekażę, z marżą choćby i 1000% (cóż, ludzie nadal chodzą po sklepach Inditexu jak natchnieni), to niech to sobie robi.
http://www.loobeensky.blogspot.com

Übercute trinkets for humans. Since 2009. No drugs used.
Odpowiedz
#65
(11-02-2015, 06:12 PM)loobeensky napisał(a): No to się uśmiejesz, jak Ci powiem, że pewna ogromna warszawska galeria/sklep z rękodziełem miała marżę na poziomie 60% :

z tego płaci za każdy 1 m2 - 80 zł podatku + czynsz  . To taki kraj.
x
Odpowiedz
#66
@loobeensky, dzięki Ci za linka, poczytam, widzę ze ta Pani ma towar i zdjęcia typowo pod etsy faktycznie, to sa produkty faktycznie w trendzie etsy wiec się nie dziwie zupełnie ze jej tam dobrze idzie. Tam są specyficzni klienci.

@angus, w czym masz problem podnieść cenę o marze sklepu? Czemu Ty masz się godzić na cenę? Przecież to klient wybiera czy kupi po tej cenie czy nie, co Cie to obchodzi? Ty daj cenę jaka chcesz, dodaj podatki, marże rożnego rodzaju i daj klientowi zdecydować. Jak klientowi taka cena nie bedize odpowiadałą to wtedy mozesz opuscic serwis faktycznie, ale z gory skreslac dany serwis?
Odpowiedz
#67
Dawno mnie tu nie było , Bardzo was proszę podajcie gdzie można wstawiać rękodzieło w Warszawie bo od grudnia będę mieszkać w Warszawie , jakieś galerie i sklepy .
Odpowiedz
#68
Leszek, gdzież bym miał się obrażać? Lubię ludzi szczerych a pracowitych tym bardziej. Pierwsze trzy lata treningu zasuwałem po 16 - 18 godz. dziennie przez 7 dni w tygodniu. Moja Pani miała mnie serdecznie dość.
Loobeensky, ja na prawdę twierdzę tylko, że to moje prywatne i osobiste podejście i nikt mnie nie musi naśladować. Polegam na szeptanej reklamie, gdy jeden / jedna klientka zachwala prace drugie, trzeciej etc. oraz na Facebooku i jakoś to się kręci i samo napędza.
Nie znam się na marketingu ani trochę, ale widzę, że portale społecznościowe faktycznie są w stanie zapewnić nam klientów. Podobnie zwykły blog np. na Wordpressie, jeśli tylko człowiek pisze z entuzjazmem. Może się okazać, że po jakimś czasie urosła spora liczba obserwujących, lubiących i zamawiających od nas. A wszystko to praktycznie bez żadnych nakładów finansowych.
Cool
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości